+ + + 1 zanim przemyślę co chciałam powiedziećszkłem zapisuję na piasku chwilemigawki papierki odbitki rzeczywistościkolorowe szkiełka guziki patykiwszystko to moje moje krzyczęcałość jest do pozszywaniaszkoda tylkoże ludzie nie są plastyczniże nie można ich lepić jak ciasta na kluskii przeciskać między palcami
+ + + 2 między wierszami siedze zaklętaprzeliczam czas na pestki słonecznikai z mydła rzeźbię figurkizastygłaniedopowiedziana
+ + + 3 zawodzę się ciągle na ludziachto chyba nieodwrotne jesttaka kolej rzeczyprzyjaciele przychodzą odchodząznowu samaktośi znów samaoniale ja ciągle samamyale nie ma mnieznowu
+ + + 4 wykresy burzy na mapie niebazałamane płaczegęstymi łzamirozrywa sięa ołowiany jego kolortaki ciężkizamilkł wiatrtwoje smutne oczy nadal utkwione w oknobłądzisz myślami
+ + + 5 żyje w jakimś chorym wyimaginowanym świecieodbicie w krzywym zwierciadlecoraz bardziej rozaczliwie drapię ciemność paznokciamidręcząca jestnieustępliwa jestnie lubi jasnościodwieczna walkarozumiemale czemu muszę być polem bitwypróbując życie pojąć
+ + + 6 znasz ten momentkiedy siedzisz na zgliszczachi niczego ci nie przypominadymiące marzeń pogorzeliskogryzę wodężeby zabić smak porażkichcę śnić bardziej realne marzenia
+ + + 7 wreszcie ją znalazłamwidziałam nadziejęlezała na brzegu wpływu do kanałuponiżonasprowadzona do roli niedopalonego papierosaspłyneła w dółz deszczem